Po co w ogóle regulamin wycieczki i dlaczego prosty?
Regulamin „pod prawo” a regulamin „dla ludzi”
W każdej szkole funkcjonują co najmniej dwa równoległe światy zasad. Pierwszy to świat przepisów: rozporządzeń, statutu szkoły, wewnętrznego regulaminu wycieczek, procedur BHP. Drugi to codzienna praktyka: to, jak nauczyciel pracuje z klasą, jak naprawdę wyglądają wyjścia do kina, rajdy, zielone szkoły czy wyjazdy integracyjne. Prosty regulamin wycieczki, ustalony razem z uczniami, należy do tego drugiego świata.
Regulamin „pod prawo” to dokument, który ma zabezpieczać szkołę i nauczyciela od strony formalnej. Odwołuje się do konkretnych przepisów, bywa wielostronicowy, pełen sformułowań urzędowych typu „uczestnik zobowiązany jest” czy „organizator zapewnia”. Ten regulamin jest potrzebny, ale przeciętny uczeń go nie przeczyta, a jeśli nawet – nie zapamięta.
Regulamin „dla ludzi” to zbiór jasnych, krótkich zasad, zrozumiałych dla dzieci i młodzieży. Może zmieścić się na jednej stronie A4, można go omówić na godzinie wychowawczej i przypominać w czasie wyjazdu. To właśnie ten regulamin ma być prosty, konkretny i współtworzony z klasą. Nie zastępuje on dokumentów szkolnych, ale je przekłada na język codziennego działania.
Najpraktyczniejsze podejście to połączenie obu poziomów: z jednej strony szkoła ma oficjalny regulamin wycieczek i procedury, z drugiej – każda klasa przed wyjazdem tworzy lub aktualizuje swój prosty regulamin wycieczki. Taki kontrakt klasowy ma realny wpływ na zachowanie uczniów, a jednocześnie nie wchodzi w sprzeczność z wymaganiami prawnymi.
Regulamin jako narzędzie bezpieczeństwa i spokoju
Większość nauczycieli organizujących wyjścia i wycieczki ma podobne obawy: odpowiedzialność za grupę, ryzyko wypadku, presja rodziców oraz dyrekcji. Dobrze przemyślany regulamin wycieczki szkolnej realnie obniża to napięcie, bo porządkuje oczekiwania i ustala granice odpowiedzialności.
Regulamin pełni tu kilka funkcji jednocześnie:
- bezpieczeństwo – jasno określa, co jest absolutnie niedopuszczalne (np. oddalanie się bez zgody, używki, ryzykowne zachowania w ruchu ulicznym czy nad wodą),
- porządek organizacyjny – ogranicza chaos, bo opisuje podstawowe rytuały: zbiórki, meldowanie się opiekunom, godziny ciszy nocnej, zasady przemieszczania się w grupach,
- sprawczość uczniów – jeśli regulamin tworzony jest razem z klasą, młodzi mają poczucie współodpowiedzialności za klimat wyjazdu, a nie tylko podlegania zakazom,
- mniejsze napięcie nauczyciela – opiekun nie musi za każdym razem „wymyślać na bieżąco”, co zrobić w danej sytuacji. Może spokojnie odwołać się do wspólnie przyjętych ustaleń.
Różnica między wycieczką bez jasnego regulaminu a wyjazdem, na który wszyscy zgadzają się co do kilku podstawowych zasad, jest odczuwalna już w pierwszych godzinach. Uczniowie wiedzą, czego się spodziewać, a nauczyciel nie musi prowadzić ciągłych negocjacji.
Dlaczego prosty znaczy skuteczny?
Rozbudowane, wielostronicowe regulaminy robią wrażenie „porządku”. W praktyce jednak są trudne do egzekwowania: uczniowie nie wiedzą, co w nich najważniejsze, a nauczyciel nie jest w stanie pamiętać kilkudziesięciu punktów. Regulamin wycieczki, który ma realnie działać, musi być prosty, czyli:
- krótki – najlepiej 5–10 głównych zasad, do których w razie potrzeby można dodać kilka doprecyzowań zależnie od rodzaju wyjazdu,
- konkretny – unika sformułowań ogólnych typu „zachowujemy się odpowiednio”, zastępując je opisem zachowania: „chodzimy prawą stroną chodnika w rzędach po dwie osoby”,
- napisany językiem uczniów – bez żargonu prawniczego; młodsze dzieci powinny być w stanie z pamięci powtórzyć najważniejsze zasady,
- możliwy do wyegzekwowania – jeśli zapis jest tak szeroki, że obejmuje wszystko, w praktyce nie obejmuje niczego.
Im prostszy regulamin, tym mniej przestrzeni na spory typu „ale tego nie było w zasadach” czy „nie wiedziałem, że o to chodzi”. Zamiast listy 30 zakazów lepiej przyjąć kilka mocnych punktów i doprecyzować je na przykładach w rozmowie z klasą.
Regulamin a klimat wycieczki
Kontrast między atmosferą zaufania a atmosferą kontroli najlepiej widać na dłuższych wycieczkach z noclegiem. Regulamin oparty głównie na zakazach i groźbach („za to wracasz z rodzicem”, „za tamto jedziesz do domu pierwszym pociągiem”) tworzy poczucie oblężonej twierdzy. Uczniowie zaczynają kombinować, jak ominąć zasady, a nie jak mądrze z nich korzystać.
Prosty regulamin wycieczki, tworzony razem z klasą, wzmacnia komunikat: „jesteśmy w jednej drużynie”. Zamiast jednostronnego „nie wolno”, pojawia się „ustalamy, że…” i „każdy z nas zobowiązuje się do…”. Paradoksalnie taki regulamin ułatwia również stosowanie konsekwencji, bo młodzi ludzie sami zgodzili się na dane ramy.
W wielu klasach dobrze działa porównanie dwóch typów wyjazdów: jednego bardzo kontrolującego i jednego opartego na zaufaniu. Uczniowie potrafią precyzyjnie wskazać, co im przeszkadzało w atmosferze nadmiernej kontroli (ciągłe zakazy, brak przestrzeni do samodzielności) i czego obawiają się przy zbyt dużej swobodzie (np. że ktoś przesadzi, że zrobi się niebezpiecznie). Z tych obserwacji można wspólnie ulepić taki regulamin, który będzie jednocześnie bezpieczny i „ludzki”.
Ramy prawne i obowiązki – co musi się znaleźć, a co jest „nadbudową”
Co wynika z przepisów i dokumentów szkoły
Niezależnie od tego, jak prosty regulamin wycieczki chce mieć nauczyciel, nie może on ignorować wymagań prawnych. Podstawowe zasady organizacji wycieczek określają:
- rozporządzenia Ministra Edukacji dotyczące organizacji krajoznawstwa i turystyki,
- statut szkoły,
- wewnętrzny regulamin wycieczek szkolnych lub procedury wyjść,
- zarządzenia dyrektora (np. w sprawie liczby opiekunów, dokumentacji, ubezpieczenia).
To na ich podstawie ustala się m.in. obowiązek pisemnych zgód rodziców, limity liczby uczniów na jednego opiekuna, konieczność sporządzenia karty wycieczki, sposoby ewidencji uczestników, wymagania co do kwalifikacji opiekunów przy wycieczkach specjalistycznych (np. górskich). Tych przepisów nie trzeba przepisywać do prostego regulaminu – wystarczy odwołanie do nich tam, gdzie to potrzebne.
Dobrym rozwiązaniem jest jasny podział ról: formalnymi dokumentami zajmuje się nauczyciel (w porozumieniu z dyrekcją), a z klasą pracuje nad regulaminem, który dotyczy zachowania i współpracy na wyjeździe. Dzięki temu uczniowie nie muszą czytać urzędowego języka, a nauczyciel nie traci czasu na tłumaczenie każdej procedury formalnej.
Granica między odpowiedzialnością nauczyciela a ucznia
Prawo jasno wskazuje, że to szkoła i nauczyciel ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów podczas wycieczki. Uczniowie nie mogą być formalnie „odpowiedzialni za siebie” w sensie prawnym, bo są niepełnoletni (z wyjątkiem pełnoletnich uczniów szkół ponadpodstawowych, ale i tu odpowiedzialność szkoły nadal istnieje).
Jednocześnie od strony wychowawczej kluczowe jest pokazanie młodym, że ponoszą odpowiedzialność za swoje decyzje i ich skutki. Regulamin wycieczki szkolnej może tę granicę dobrze zaznaczyć:
- opiekunowie biorą odpowiedzialność za organizację, nadzór, reagowanie na sytuacje zagrożenia,
- uczniowie biorą odpowiedzialność za swoje zachowanie, wzajemne bezpieczeństwo, szacunek do innych osób i miejsca pobytu.
W rozmowie z klasą warto jasno powiedzieć: „Formalną odpowiedzialność wobec prawa ponoszę ja i szkoła, ale to wy w praktyce decydujecie, czy ta wycieczka będzie bezpieczna i przyjemna”. Takie ustawienie roli uczniów wzmacnia poczucie współodpowiedzialności zamiast wrażenia, że wszystko „spadnie na nauczyciela”.
Elementy obowiązkowe w tle prostego regulaminu
Choć prosty regulamin wycieczki nie musi cytować przepisów, część treści powinna być z nimi spójna. Najczęściej w tle znajdują się:
- opieka i liczba opiekunów – nauczyciel planuje wyjazd tak, aby spełnić wymagane proporcje. Uczniom wystarczy przekazać, że na wycieczce opiekunem jest każda wskazana osoba dorosła (nie tylko wychowawca),
- zgody rodziców – to kwestia formalna, ale w regulaminie można wprost zapisać: „w wycieczce biorą udział osoby, które oddały podpisaną zgodę rodzica/opiekuna i poinformowały o stanie zdrowia”,
- ubezpieczenie – zwykle szkoła ma ubezpieczenie grupowe; regulamin nie musi tego opisywać, ale nauczyciel powinien znać jego zakres, aby sensownie reagować,
- zakaz alkoholu, narkotyków i innych substancji – to standardowo wynika z przepisów i statutu szkoły, ale w prostym regulaminie warto zapisać konkretnie, że „nie przywozimy, nie kupujemy, nie używamy alkoholu, narkotyków, e-papierosów ani innych używek”.
Uczniowie często mają poczucie, że zakaz alkoholu czy papierosów „po prostu jest, bo tak”. Dobrze jest więc powiązać go z konkretną odpowiedzialnością: zagrożeniem bezpieczeństwa, możliwością interwencji policji, koniecznością wezwania rodzica po ucznia. Regulamin może krótko opisać, jak szkoła zareaguje w razie złamania tych zasad.
Kiedy odwołać się do dokumentów szkoły, a kiedy pisać wprost
Żeby uniknąć dublowania treści, warto zdecydować, które kwestie omawiane są w formalnych regulacjach, a które pojawiają się w regulaminie klasowym:
- sprawy stricte organizacyjne (karta wycieczki, rozliczenia, obowiązki kierownika wycieczki) – pozostają w dokumentach szkoły,
- konkretne zachowania uczniów (poruszanie się po mieście, pokoje, cisza nocna, korzystanie z telefonów, kontakt z opiekunem) – opisuje prosty regulamin wycieczki lub kontrakt klasowy.
Przykładowy zapis, który łączy oba poziomy, może brzmieć: „Wszystkie wyjścia i wycieczki odbywają się zgodnie ze statutem szkoły i regulaminem wycieczek. Nasz klasowy regulamin doprecyzowuje, jak współpracujemy, aby było bezpiecznie i przyjemnie dla wszystkich”. Taki zapis pełni funkcję „mostu” między prawem a praktyką.

Prosty czy szczegółowy? Dwa podejścia do regulaminu i ich konsekwencje
Minimalistyczny regulamin – kilka mocnych zasad
Regulamin minimalistyczny opiera się na przekonaniu, że lepiej mieć kilka naprawdę przestrzeganych zasad niż kilkadziesiąt martwych zapisów. Zwykle mieści się w 5–10 punktach. Przykład takiego „szkieletu”:
- Jesteśmy zawsze w zasięgu wzroku lub kontaktu z opiekunem.
- Poruszamy się w ustalonych grupach i nie oddalamy się bez zgody.
- Szanujemy siebie, innych ludzi i miejsce, w którym jesteśmy.
- Dbamy o bezpieczeństwo – nie podejmujemy ryzykownych zachowań.
- Nie używamy alkoholu, narkotyków, papierosów, e-papierosów i innych używek.
- Przestrzegamy godzin ciszy nocnej i zasad pobytu w pokojach.
- W razie problemu natychmiast zgłaszamy to opiekunowi.
Zalety takiego podejścia: łatwo zapamiętać, wygodnie odwoływać się do nich podczas wycieczki, sprzyjają zaufaniu i samodzielności uczniów. Opiekun ma więcej przestrzeni na elastyczne decyzje. Wadą może być mniejsza przewidywalność dla nauczyciela, który lubi mieć „wszystko opisane”, oraz ryzyko różnych interpretacji tych samych ogólnych zapisów, szczególnie w młodszych klasach.
Rozbudowany regulamin – kilkadziesiąt punktów
Drugi biegun to regulamin szczegółowy, przypominający instrukcję obsługi wycieczki. Zawiera kilkadziesiąt punktów opisujących niemal każdą sytuację: od tego, jak trzymać się poręczy w autobusie, po sposób zgłaszania nieobecności na śniadaniu. Takie regulaminy częściej pojawiają się na koloniach czy obozach niż w szkołach, ale bywają też stosowane przy wyjazdach zagranicznych lub w klasach, z którymi są kłopoty wychowawcze.
Atuty szczegółowego regulaminu to przede wszystkim poczucie kontroli po stronie dorosłych i mniejsza liczba „szarych stref” – wszystko jest opisane. Taki dokument może być też przydatny w razie sporu z rodzicami, bo pokazuje, że szkoła przewidziała wiele sytuacji.
Jak dobrać poziom szczegółowości do konkretnej klasy
Między regulaminem „na pół strony” a dokumentem na kilka kartek jest sporo przestrzeni. Kluczowe jest dopasowanie szczegółowości do konkretnej grupy, celu wyjazdu i doświadczenia klasy.
Przy pierwszej wycieczce z daną klasą opiekun ma niewiele danych. Pomaga wtedy połączenie:
- krótkiego, jasnego szkieletu zasad (np. 6–8 punktów),
- kilku doprecyzowań zapisanych drobnym drukiem pod wybranymi punktami („co to konkretnie znaczy dla naszej klasy”).
W kolejnych latach można regulamin skracać lub rozbudowywać, korzystając z poprzednich doświadczeń. Jeżeli uczniowie pokazują, że umieją się dogadać, pilnują czasu, zgłaszają problemy – regulamin może być coraz bardziej oparty na zaufaniu. Gdy pojawiają się powtarzalne trudności (spóźnienia, samowolne wyjścia, konflikty w pokojach), naturalną reakcją będzie dołożenie kilku konkretnych zapisów.
Przydatne pytania pomocnicze, które nauczyciel może zadać sobie i klasie podczas ustalania poziomu szczegółowości, to na przykład:
- Czy ta grupa ma za sobą wspólne wyjazdy i jak przebiegały?
- Gdzie w tej klasie najczęściej pojawiają się konflikty lub „tarcia” (hałas, relacje, punktualność, telefony)?
- Czy plan wycieczki zakłada sytuacje bardziej ryzykowne (góry, woda, duże miasto, wyjazd zagraniczny)?
- Na ile uczniowie potrafią samodzielnie oceniać ryzyko i konsekwencje swoich działań?
Im wyższy poziom zaufania i samodzielności, tym bardziej regulamin może przypominać kontrakt dorosłych współuczestników, a mniej – listę nakazów i zakazów.
Regulamin „warstwowy” – kompromis między prostotą a szczegółem
Ciekawym rozwiązaniem, które łączy zalety obu podejść, jest regulamin warstwowy. Składa się z trzech poziomów:
- główne zasady – 5–10 krótkich punktów, które wszyscy znają na pamięć,
- doprecyzowania – krótkie podpunkty pod wybranymi zasadami (np. „jak dokładnie poruszamy się po mieście”),
- procedury – oddzielna, bardziej szczegółowa część dla opiekunów, do której uczniowie mogą, ale nie muszą zaglądać.
Działa to podobnie jak mapa: główne zasady to ogólny plan, doprecyzowania – lokalne ulice, a procedury – techniczne informacje dla „kierowców” (nauczycieli). Uczniowie mają prosty dokument, a jednocześnie opiekun nie traci poczucia, że przewidział scenariusze awaryjne.
Przykład: główna zasada brzmi „Jesteśmy zawsze w zasięgu kontaktu z opiekunem”. Doprecyzowanie może zawierać trzy punkty:
- zapis numerów telefonów do opiekunów w telefonie i na papierze,
- umówiony punkt zbiórki w razie zgubienia grupy,
- obowiązek odebrania telefonu od opiekuna lub oddzwonienia w ciągu kilku minut.
Procedura dla opiekuna odpowiada wtedy na pytania: kiedy zgłaszamy zaginięcie na policję, jak długo czekamy w punkcie zbiórki, kto kontaktuje się z rodzicem. Uczniowie nie muszą znać każdego kroku, ważne, aby wiedzieli, co jest ich rolą.
Wspólne tworzenie zasad z klasą – praktyczny przebieg
Przygotowanie wstępnej „propozycji nauczycielskiej”
Choć regulamin powstaje z udziałem klasy, dobrze, gdy opiekun przychodzi na lekcję z gotowym szkicem. Zapobiega to rozmyciu rozmowy i pozwala utrzymać ramy zgodne z prawem. Taki szkic może zawierać:
- 2–3 zasady, które są nienegocjowalne (np. zakaz używek, nieoddalanie się bez zgody),
- kilka punktów otwartych, które uczniowie mogą zmieniać lub doprecyzować (np. zasady korzystania z telefonów, godzinę ciszy nocnej, sprzątanie pokoi),
- miejsce na dopisanie pomysłów klasy („nasze ustalenia dodatkowe”).
Taka propozycja jest punktem wyjścia, a nie gotowym dokumentem. Komunikuje też, że są obszary, w których nauczyciel ma obowiązek zachować sztywność, i takie, gdzie naprawdę może odpuścić i oddać decyzję grupie.
Rozmowa z klasą krok po kroku
Samo „kto ma pomysł?” zwykle kończy się ciszą lub żartami. Lepiej przeprowadzić klasę przez kilka krótkich etapów:
- Przypomnienie celu wyjazdu – czy to ma być przede wszystkim integracja, zwiedzanie, przygotowanie do egzaminu, wyciszenie, sport? Inaczej będzie wyglądał regulamin na zieloną szkołę, inaczej na dwudniowy rajd w górach.
- Mapa obaw i potrzeb – w parach lub małych grupach uczniowie zapisują na kartkach: „Czego się obawiam na wycieczce?” oraz „Czego potrzebuję, żeby dobrze się czuć?”. Z tych kartek da się szybko wyłapać powtarzające się motywy (np. hałas w nocy, wykluczenie z grupy, strach przed zgubieniem się).
- Łączenie obaw z zasadami – zamiast tworzyć listę zakazów „odgórnie”, każdą silniejszą obawę zamienia się w jedną zasadę. Na przykład: obawa – „nie będę miał z kim być w pokoju”; zasada – „pokoje ustalamy najpierw w trójkach/czwórkach, a dopiero potem rozmawiamy o zamianach, tak żeby nikt nie został sam”.
- Urealnianie pomysłów – jeśli uczniowie proponują coś sprzecznego z prawem albo zdrowym rozsądkiem (np. cisza nocna o 2:00), nauczyciel tłumaczy, dlaczego taka propozycja odpada i gdzie ma margines negocjacji (może 23:00 zamiast 22:00 przy starszych klasach).
- Spisanie ostatecznej wersji – najlepiej od razu na oczach klasy (na tablicy lub dużym arkuszu), a następnie w wersji elektronicznej.
Taki proces zwykle zajmuje jedną godzinę wychowawczą. Przy wyjazdach kilkudniowych można poświęcić na niego dwie lekcje, rozdzielając zbieranie obaw i pomysłów od spisywania zasad.
Głosowanie, konsensus czy decyzja nauczyciela?
Przy niektórych punktach szybko pojawia się spór – szczególnie przy telefonach, godzinach ciszy czy porach pobudki. Można wtedy skorzystać z trzech różnych metod:
- Głosowanie większościowe – szybkie, ale bywa frustrujące dla mniejszości („przegraliśmy, trudno”). Dobrze sprawdza się przy kwestiach drugorzędnych, np. czy zwiedzamy najpierw muzeum, czy park.
- Konsensus – szukanie rozwiązania, z którym wszyscy mogą „jakoś żyć”, nawet jeśli nie jest idealne. Sprawdza się przy zasadach kluczowych dla komfortu większości (np. cisza nocna, pokoje).
- Rozstrzygnięcie nauczyciela – opiekun otwarcie mówi: „To jest obszar mojego obowiązku, dlatego tutaj decyzję podejmuję ja, biorąc pod uwagę wasze argumenty”. Dotyczy to zwłaszcza bezpieczeństwa i przepisów.
Dobrym kompromisem jest model mieszany: nauczyciel z góry informuje, które punkty są do negocjacji, a w których ma prawo weta. Uczniowie wiedzą wtedy, że ich głos ma wpływ tam, gdzie to naprawdę możliwe.

Język regulaminu – jak pisać, żeby uczniowie go czytali
„Nie wolno” kontra „ustalamy, że…”
Ta sama zasada może być zapisana na dwa skrajnie różne sposoby. Porównanie pokazuje, jak język wpływa na odbiór:
- Wersja nakazowo-zakazowa: „Uczniom nie wolno używać telefonów komórkowych po godzinie 22:00. Złamanie zakazu skutkuje odebraniem aparatu.”
- Wersja współustalana: „Ustalamy, że po 22:00 telefony są wyciszone i odkładamy je tak, żeby nie przeszkadzały w odpoczynku innym osobom w pokoju. Jeśli ktoś notorycznie łamie tę zasadę, opiekun może poprosić o oddanie telefonu do rana.”
Druga wersja pokazuje cel (odpoczynek) i zostawia miejsce na rozmowę, ale jednocześnie jasno wskazuje możliwą konsekwencję. Uczniowie rzadziej odbierają ją jako „karę z kapelusza”, a częściej jako naturalny skutek prowadzący do realizacji wspólnego ustalenia.
Krótko, konkretnie, bez prawniczego tonu
Regulamin pisany językiem statutu zwykle ląduje w komodzie, a nie w głowie ucznia. Kilka praktycznych zasad językowych:
- jedno zdanie – jedna myśl; długie, wielokrotnie złożone konstrukcje lepiej rozbić,
- proste czasowniki zamiast biurokratycznych („mówić” zamiast „komunikować”, „dawać znać” zamiast „powiadamiać ustnie”),
- konkret zamiast ogólników: „nie wychodzimy z hotelu bez opiekuna” zamiast „przestrzegamy regulaminu obiektu noclegowego”,
- używanie pierwszej osoby liczby mnogiej („ustalamy”, „dbamy”, „spotykamy się”), co wzmacnia poczucie wspólnoty.
Regulamin może też zyskać, jeśli pojawi się w nim 1–2 pozytywne sformułowania, a nie tylko zakazy. Na przykład: „Dbamy, żeby każdy miał z kim spędzać czas w trakcie wyjazdu. Jeśli widzisz kogoś, kto stoi z boku – zaproś go do swojej grupy.”
Przykład krótkiego regulaminu w wersji „dla oczu ucznia”
Przy dłuższych wyjazdach opłaca się przygotować dwie wersje tego samego regulaminu: pełną (dla dokumentacji) i skróconą, bardziej „ludzką” dla uczniów. Tę drugą można wydrukować na jednej kartce i wkleić do dzienniczka lub wrzucić na grupę klasową.
Przykładowa wersja skrócona mogłaby wyglądać tak:
- Jesteśmy zawsze w kontakcie z opiekunem (telefon, punkt zbiórki, grupy).
- Nie wychodzimy sami poza teren ośrodka / miejsca zbiórki.
- Szanujemy sen innych – po ustalonej godzinie ciszy nocnej nie hałasujemy.
- Mówimy opiekunowi, jeśli coś jest nie tak (złe samopoczucie, konflikt, zgubienie się).
- Nie przywozimy, nie kupujemy i nie używamy żadnych używek (alkohol, papierosy, e-papierosy, narkotyki).
- Dbamy o porządek w pokojach i miejscach wspólnych – wychodzimy po sobie „na zero”.
Pod każdym punktem można w nawiasie dopisać jedno zdanie „co się stanie, jeśli…”. Taka forma jest dla uczniów dużo bardziej strawna niż trzystronicowy tekst bez wyróżnień.
Konsekwencje za złamanie regulaminu – jak je ustalić z klasą
Różnica między karą a konsekwencją
Uczniowie często nie rozróżniają, czy coś jest osobistą reakcją nauczyciela, czy zapisaną wcześniej zasadą. Pomaga w tym jasne oddzielenie „kary” od „konsekwencji”, najlepiej już na etapie rozmowy o regulaminie.
Z perspektywy wycieczki działają dwa proste kryteria:
- konsekwencja jest zapisana wcześniej, związana logicznie z zachowaniem i służy bezpieczeństwu lub porządkowi,
- kara jest często emocjonalna, pojawia się nagle i bywa odbierana jako „odwet”.
Przykłady:
- Konsekwencja: „Jeśli ktoś regularnie spóźnia się na zbiórki, następnym razem idzie w parze z opiekunem, a nie samodzielnie z grupą”.
- Kara: „Spóźniłeś się, więc nie idziesz z nami na basen, tylko siedzisz w pokoju”. (Bez wcześniejszej zapowiedzi i bez jasnego związku z celem.)
Uczniowie zwykle akceptują konsekwencje, jeśli zostały z nimi wcześniej omówione i zapisane. Szczególnie w starszych klasach można dać im wpływ na ich kształt: „Co byłoby logiczną konsekwencją, gdyby ktoś jednak przywiózł alkohol?” – i wspólnie poszukać sensownego rozwiązania w granicach prawa szkoły.
Trzystopniowy model reagowania
Dobrze działa prosty, czytelny schemat reakcji na łamanie zasad, który można wprost dopisać do regulaminu:
- Przypomnienie – krótkie zwrócenie uwagi, najlepiej bez publicznego zawstydzania („Umawialiśmy się, że po 23:00 w pokojach jest już cicho.”).
- Rozmowa i ostrzeżenie – indywidualna rozmowa z uczniem lub małą grupą, nazwanie sytuacji oraz spokojne przypomnienie, jaka będzie kolejna konsekwencja.
- Konsekwencja formalna – działanie, które ma realny skutek: ograniczenie udziału w wybranej aktywności, telefon do rodzica, w skrajnych przypadkach odesłanie ucznia z wycieczki.
Przy poważnych naruszeniach (używki, agresja fizyczna, poważne łamanie zasad bezpieczeństwa) regulamin może zawierać osobny punkt: „Te zachowania powodują natychmiastowe przejście do konsekwencji formalnych”. Dzięki temu nikt później nie jest zaskoczony ostrzejszą reakcją szkoły.
Uzgadnianie konsekwencji z rodzicami
Wspólne ustalenia z rodzicami przed wyjazdem
Rodzice są w praktyce „trzecim filarem” regulaminu. Jeśli nie wiedzą, jakie zasady obowiązują, łatwo o napięcia: uczeń słyszy coś innego od wychowawcy, a coś innego w domu. Lepszy efekt daje wspólne dopasowanie oczekiwań jeszcze przed wyjazdem.
Można wykorzystać trzy proste kanały:
- zebranie klasowe – przy większych i dłuższych wyjazdach, z czasem na pytania i doprecyzowanie reguł,
- konsultacje indywidualne – gdy rodzic zgłasza szczególne obawy (np. zdrowotne, dotyczące samodzielności),
- wiadomość w dzienniku elektronicznym – podsumowanie zasad i konsekwencji na piśmie, z prośbą o zapoznanie się.
Dobrze działa porównanie: co jest niezależne od rodzica (przepisy szkoły, prawo, standardy bezpieczeństwa), a co może być elastyczne i ustalane wspólnie (np. czy uczeń może wydać na wyjeździe własne pieniądze jak chce, czy według jakichś ram).
Jak mówić o konsekwencjach na spotkaniu z rodzicami
Zamiast ogólnego „za złamanie regulaminu grożą konsekwencje” lepiej pokazać kilka typowych sytuacji i dwie ścieżki reakcji – przy mniejszym i większym przewinieniu. Rodzice widzą wtedy, że opiekun nie działa z dnia na dzień według nastroju.
Przykładowy schemat prezentacji można oprzeć na kontraście:
- Reakcje „na miejscu” – czyli to, co da się załatwić rozmową, przypomnieniem zasad, drobnym ograniczeniem przyjemności (np. brak udziału w jednej aktywności).
- Reakcje „po powrocie” – kiedy informowane jest również kierownictwo szkoły, a rodzice angażują się w dalsze ustalenia (np. rozmowa trójstronna z wychowawcą, notatka w dzienniku, prace na rzecz klasy).
Przy temacie używek zestawienie wygląda inaczej: można wyraźnie podkreślić, że tu od razu wchodzi „wyższy poziom” konsekwencji – telefon do rodzica tego samego dnia, możliwy wcześniejszy powrót ucznia i dalsze kroki zgodne ze statutem.
Uzgodnienie „linii frontu” między szkołą a domem
Częsty problem to rozdźwięk: nauczyciel ustala jedno, a rodzic później podważa to przy dziecku („przesadzili, nic takiego się nie stało”). Zamiast udowadniać sobie rację po fakcie, lepiej jasno omówić kilka kluczowych pól już wcześniej.
Przydatne pytania do wspólnego ustalenia:
- Jak informujemy się o poważniejszych przewinieniach – od razu telefon, czy najpierw wiadomość po zakończeniu dnia?
- W jakich sytuacjach rodzic wchodzi w rolę „sojusznika szkoły”, a nie „obrońcy za wszelką cenę” (np. sprawy bezpieczeństwa, agresji)?
- Gdzie jest przestrzeń na różnice wychowawcze, które nie rozwalają regulaminu (np. godziny kładzenia się spać na co dzień vs. na wyjeździe)?
Dobrze działa spisanie tych ustaleń w 2–3 krótkich zdaniach w informacji wyjazdowej, aby w razie konfliktu można było się do nich odwołać, zamiast zaczynać dyskusję od zera.
Regulamin a szczególne potrzeby uczniów
Jedna, sztywna lista zasad dla całej grupy może być krzywdząca wobec uczniów z niepełnosprawnością, zaburzeniami ze spektrum autyzmu czy przewlekłymi chorobami. W praktyce trzeba pogodzić równość zasad z indywidualnymi dostosowaniami.
Da się to poukładać, jeśli rozdzieli się dwa poziomy:
- poziom wspólny – zasady bezpieczeństwa, bycia w kontakcie, zakaz używek, pozostają takie same dla wszystkich,
- poziom dostosowany – forma realizacji niektórych zasad może się różnić (np. uczeń z atakami paniki ma prawo częściej kontaktować się telefonicznie z rodzicem niż reszta).
Dobrym narzędziem jest krótki „aneks indywidualny” uzgodniony z rodzicem i – jeśli to możliwe – z samym uczniem. Taki aneks nie zmienia głównego regulaminu, tylko dopowiada: „W przypadku Kuby X robimy Y, żeby zasada bezpieczeństwa była dla niego realna do wykonania”.
Jak przygotować klasę na indywidualne wyjątki
Uczniowie szybko zauważają, że ktoś ma „inne zasady”. Jeżeli nikt wcześniej nie wyjaśni, skąd różnica, pojawiają się komentarze o „faworyzowaniu”. Wystarczy proste rozróżnienie: co jest wyjątkiem, a co dostosowaniem.
Można użyć przykładu z życia klasy:
- Wyjątek: „Ktoś dostaje coś ekstra tylko dlatego, że głośniej się upomina” – to budzi sprzeciw.
- Dostosowanie: „Ktoś realizuje tę samą zasadę w inny sposób, bo zdrowotnie lub rozwojowo nie da rady tak jak reszta” – tu łatwiej o zrozumienie.
Wystarczy jedno neutralne zdanie: „Czasem niektórzy z nas realizują zasady trochę inaczej z powodów zdrowotnych lub innych ważnych. To nie są przywileje, tylko sposób, żeby każdy mógł bezpiecznie pojechać”. Bez podawania szczegółów czy diagnoz.
Regulamin w praktyce dnia wyjazdowego
Nawet najlepiej spisane zasady tracą sens, jeśli pozostają na kartce. W dniu wyjazdu ważniejsze od powtórzenia całego dokumentu jest przypomnienie 3–5 kluczowych punktów, które zdecydują o bezpieczeństwie i porządku.
Można je omówić w trzech krótkich momentach:
- przed wejściem do autokaru – zbiórka, liczenie, zasady korzystania z telefonu i pasów bezpieczeństwa,
- po zakwaterowaniu – porządek w pokojach, cisza nocna, meldowanie wyjść do innych pomieszczeń,
- przed pierwszym wyjściem na miasto / w teren – poruszanie się w grupach, punkty orientacyjne, co zrobić, jeśli ktoś się zgubi.
Każdy z tych „minibloków” może trwać dosłownie kilka minut. Klasa słyszy wtedy, które zasady są naprawdę priorytetowe tu i teraz, zamiast próbować zapamiętać wszystko naraz.
Rola liderów klasowych i samorządu podczas wycieczki
Przy starszych klasach lub szkołach ponadpodstawowych regulamin działa sprawniej, gdy część odpowiedzialności bierze na siebie samorząd lub wybrani liderzy. Nie chodzi o „zastępczych policjantów”, lecz raczej o łączników między grupą a opiekunami.
Można umówić się na kilka prostych zadań:
- przypominanie o godzinach zbiórek i sygnalizowanie, jeśli ktoś się spóźnia,
- pomoc w rozwiązywaniu drobnych konfliktów w pokojach, zanim trafią do nauczyciela,
- pilnowanie, żeby nikt nie został sam podczas czasu wolnego (np. na rynku, w galerii, na terenie ośrodka).
Dobrą praktyką jest krótkie spotkanie opiekuna z liderami pod koniec dnia: co działa, gdzie regulamin „zgrzyta”, komu trzeba jutro coś przypomnieć. Dzięki temu uczniowie widzą, że nie są tylko adresatami zasad, ale uczestniczą w ich stosowaniu.
Jak reagować, gdy regulamin „nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością”
Czasem idealne założenia z klasy przegrywają z realiami: hotel jest głośniejszy niż zakładano, dojazd trwa dłużej, atrakcja jest mniej interesująca i rośnie frustracja. W takich momentach regulamin bywa testowany przez uczniów bardziej intensywnie.
Można wtedy sięgnąć po dwie strategie:
- „Mini renegocjacja” – jeśli sytuacja obiektywnie się zmieniła, można z klasą na chwilę usiąść i zaproponować korektę jednego punktu (np. przesunięcie godziny ciszy po opóźnionym przyjeździe), pokazując, że reguły są po to, by pomagać, a nie szkodzić.
- „Twarde przypomnienie celu” – kiedy presja grupy rośnie („wszyscy już mają takie filmiki z TikToka”), warto wrócić do wspólnego celu, który stał za daną zasadą (np. bezpieczeństwo w mieście, szacunek dla innych gości hotelu) i jasno powiedzieć, że tutaj nie ma pola do zmian.
Porównanie dwóch sytuacji – kiedy nauczyciel umie przyznać: „Tu możemy coś zmodyfikować” i kiedy mówi: „Tutaj zostajemy przy ustaleniach” – uczy uczniów, że elastyczność nie oznacza chaosu, a konsekwencja nie musi być sztywnością.
Sprawiedliwość w stosowaniu zasad wobec całej grupy
Najczęstszy zarzut uczniów nie brzmi „regulamin jest zły”, tylko „dla niego zasady są inne”. Wiele konfliktów daje się wygasić, jeśli opiekun pilnuje dwóch prostych zasad: przejrzystości i proporcjonalności.
Przejrzystość oznacza, że klasa mniej więcej wie, co się wydarzyło i jaka jest reakcja. Nie trzeba opowiadać wszystkich szczegółów, ale hasło: „Dziś rozmawialiśmy o złamaniu zasady X, ustaliliśmy z tą osobą, że Y” często wystarczy, by powstrzymać lawinę domysłów.
Proporcjonalność jest jak linijka porównawcza: uczniowie widzą, czy za podobne zachowania są podobne konsekwencje. Jeśli ktoś raz spóźnił się 5 minut i dostał rozmowę, a inny – za to samo, w podobnych okolicznościach – od razu ma zakaz udziału w wyjściu, pojawia się poczucie niesprawiedliwości.
Jak wrócić do regulaminu po wycieczce
Cisza po powrocie z wyjazdu to zmarnowana okazja. Krótkie „podsumowanie techniczne” na godzinie wychowawczej pomaga dopracować zasady na kolejne lata, ale też pokazuje uczniom, że ich doświadczenia mają znaczenie.
W praktyce sprawdza się proste porównanie w trzech kolumnach (na tablicy lub wspólnym dokumencie):
- Co z regulaminu zadziałało dobrze – np. jasne zasady zbiórek, system par, godziny ciszy nocnej.
- Co było martwym punktem – zasady, które okazały się trudne do utrzymania lub nikt ich nie pamiętał.
- Co pojawiło się „poza regulaminem” – sytuacje, które wyszły w praniu i nie były wcześniej przewidziane (np. korzystanie z hulajnóg elektrycznych, zakupy w określonym sklepie, zdjęcia innych gości ośrodka).
Zestawienie tych trzech obszarów pomaga stworzyć wersję 2.0 regulaminu na kolejne wyjazdy – krótszą, bardziej adekwatną do realiów i tym samym łatwiejszą do przyjęcia dla uczniów i rodziców.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Po co w ogóle robić regulamin wycieczki szkolnej?
Regulamin porządkuje oczekiwania wszystkich stron: uczniów, rodziców i nauczycieli. Dzięki kilku jasno zapisanym zasadom każdy wie, co jest dozwolone, a co absolutnie nie wchodzi w grę – zwłaszcza w kwestiach bezpieczeństwa (oddalanie się od grupy, zachowanie na drodze, nad wodą, w środkach transportu).
Prosty regulamin zmniejsza liczbę konfliktów i „negocjacji w biegu”. Nauczyciel może odwołać się do wspólnych ustaleń, a uczniowie mają poczucie, że uczestniczą w tworzeniu reguł, zamiast tylko słuchać zakazów z góry.
Czym się różni regulamin szkolny wycieczek od prostego regulaminu „dla klasy”?
Regulamin szkolny („pod prawo”) to dokument formalny. Odwołuje się do przepisów, bywa wielostronicowy, pisany urzędowym językiem i służy przede wszystkim zabezpieczeniu szkoły od strony prawnej. Dotyczy m.in. liczby opiekunów, dokumentacji, zgód rodziców, ubezpieczenia.
Prosty regulamin klasowy („dla ludzi”) to jedna strona z kilkoma zrozumiałymi zasadami zachowania na wyjeździe. Mówi o tym, jak się poruszamy, jak się meldujemy opiekunom, co robimy wieczorem, jak dbamy o siebie nawzajem. Nie zastępuje on przepisów szkolnych, ale je przekłada na codzienny, uczniowski język.
Ile punktów powinien mieć prosty regulamin wycieczki?
Najpraktyczniej sprawdza się 5–10 głównych zasad, do których można dodać po 1–2 doprecyzowania przy konkretnym typie wyjazdu (np. góry, woda, miasto). Zamiast listy 30 zakazów lepiej sformułować kilka mocnych punktów i omówić z klasą przykłady sytuacji, których dotyczą.
Uczeń powinien być w stanie z pamięci przywołać najważniejsze zasady. Jeśli regulamin jest tak długi, że nikt go nie pamięta, staje się tylko „papierem”, a nie realnym narzędziem pracy z grupą.
Jak napisać regulamin wycieczki z uczniami, a nie za nich?
Najprościej zacząć od krótkiej rozmowy: co ich zdaniem sprawia, że wycieczka jest udana i bezpieczna, a co ją psuje. Można poprosić, by porównali dwa wyjazdy – jeden z nadmierną kontrolą i jeden z większym zaufaniem – i wypisali plusy i minusy obu podejść.
Na tej podstawie da się wspólnie wybrać kilka kluczowych zasad, dopisać je prostym językiem i upewnić się, że wszyscy je rozumieją tak samo. Dobrym rozwiązaniem jest podpisanie takiego „kontraktu wycieczkowego” przez uczniów – wzmacnia to poczucie współodpowiedzialności.
Jakie zasady bezpieczeństwa są absolutnie obowiązkowe w regulaminie wycieczki?
Najczęściej pojawiają się cztery grupy wymagań: nieoddalanie się od grupy bez zgody opiekuna, jasne zasady poruszania się (np. prawa strona chodnika, przejścia tylko na zielonym świetle), bezwzględny zakaz używek oraz reguły związane z noclegiem (cisza nocna, nieprzechodzenie do innych pokoi bez zgody).
Do tego warto dodać prostą procedurę „co robię, gdy coś się dzieje”: kogo informuję, gdzie się zgłaszam, jak reaguję, gdy ktoś łamie ustalenia. Nawet młodsze dzieci są w stanie zapamiętać taką sekwencję, jeśli będzie opisana ich językiem, a nie prawniczym żargonem.
Czy prosty regulamin wycieczki wystarczy od strony prawnej?
Nie. Od strony prawa obowiązują przepisy MEN, statut szkoły, wewnętrzny regulamin wycieczek i zarządzenia dyrektora. To z nich wynikają m.in. limity liczby uczniów na opiekuna, obowiązek kart wycieczek czy pisemnych zgód rodziców. Prosty regulamin klasowy nie może być z nimi sprzeczny, ale nie musi ich powtarzać.
Praktyczne rozwiązanie to podział: nauczyciel zajmuje się formalnościami zgodnie z dokumentami szkoły, a z uczniami ustala zasady zachowania i współpracy. W razie sporu można wtedy powołać się i na zapisy szkolne, i na uzgodniony wcześniej regulamin „dla ludzi”.
Kto jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na wycieczce – nauczyciel czy uczniowie?
Formalnie odpowiedzialność wobec prawa ponosi szkoła i nauczyciel – szczególnie w przypadku uczniów niepełnoletnich. To na opiekunach spoczywa obowiązek zorganizowania wyjazdu, nadzoru nad grupą i reagowania na sytuacje zagrożenia.
Od strony wychowawczej sensownie jest jednak jasno pokazać, że uczniowie wpływają na to, czy wycieczka będzie bezpieczna i przyjemna. Regulamin może więc wyraźnie rozdzielać role: opiekunowie dbają o ramy i procedury, a uczniowie biorą odpowiedzialność za swoje zachowanie, wzajemne bezpieczeństwo i szacunek do osób oraz miejsca pobytu.






